🐟 Nie Kocham Swojego Dziecka Forum

Co to jest „normalne” i „nienormalne”? Czy to normalne, że nadal kocham mojego byłego? 5 powodów, dla których to nie jest normalne. 1) Żyjesz przeszłością. 2) Nie doceniasz siebie. 3) Twój były nie zasługuje na ciebie. 4) Oddajesz swoje szczęście w ich ręce. 35 odpowiedzi. 751 wyświetleń. Szynszylka. 1 minutę temu. Mama 16 lat i moja mama nigdy nie okazywała mi miłości. Nigdy mnie nie przytulała i nie wspareała, tylko moją młodszą siostrę Każdy może mieć inną opinię na ten temat: ktoś może wspierać tego mężczyznę, ktoś inny go potępić, ale to nie jest ważne. Przeczytajmy list: “Mam 55 lat. Nagle zdałem sobie sprawę, że nie kocham swojej żony, z którą mieszkałem pod jednym dachem przez 30 lat. Stała się dla mnie obca, nie czuję miłości i troski. Przygotować się do rozmowy, której praktycznie nie ma. Każda kończy się obrażą i rozłączeniem telefonu. Nie wpuszcza mnie do swojego mieszkania i nie chve przychodzić do naszego, chociaż w święta była wspaniałą, nie do poznania… Teraz od nowa… Nie chcę od was nic, nie potrzebuję was itd. To forum; Ten temat; Więcej opcji Znajdź wyniki, które zawierają Zawiera wszystkie z moich słów; Zawiera dowolne z moich słów; Nie kocham swojego dziecka. Czy za to mnie ktos zlinczuje? Pracuje z dziecmi, przewinelo sie ich przez moje zycie tabuny. Zdarzaja sie dzieci, ktore samym wygladem, o zachowaniu i sposobie mowienia nie wspominajac, budza sympatie. NIE KOCHAM SWOJEGO DZIECKA? Matylda w mgnieniu oka wydała mi się dużym dzieckiem. Na tyle dużym, że nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego nie może pójść do łazienki sama (wcześniej chodziła), nie umiałam zrozumieć, czemu ciągle czegoś ode mnie chce, dlaczego nie potrafi się sobą zająć, dlaczego krzyczy i płacze. Nie mam jeszcze drugiego dziecka, więc teoretyzuję 🙂 Ale nie sądzę bym mogła kochać jedno dziecko bardziej a drugie mniej… Moja Mama miała tendencję do stopniowania miłości… Ale czy naprawdę tak myśli i czuje to nie wiem…były momenty, że o tym mówiła…zazwyczaj w chwilach slinego wzburzenia lub żalu jaki miała do Je jestem jedną z, która walczyla przez 3,5 miesiąca przystawiając, wyciskając laktatorem marne 100 ml, byleby coś. Sęk w tym, że takich cudnych propagatorek jak Ty jest mało, bo większość karmiących piersiom mam jest po prostu atakująca. Ile razy usłyszałam, że karmie paszą, że jestem głupia i nie kocham swojego dziecka. Zdaniem psycholożki taka sytuacja jest często wynikiem konfliktu rodziców, gdzie nie ma możliwości, aby ojciec lub inny dorosły wsparł matkę, w związku z czym rola ta przypada dziecku. Taka sytuacja jest w psychologii określana jako parentyfikacja, czyli odwrócenie ról w rodzinie. Barbara Szalacha przypomina też, że toksyczność Nie wiem też jak mogłam wcześniej myśleć, że nie pokocham mojego 2 dziecka. Oczywiście córkę kocham w inny sposób niż kocham syna, ale to może mieć też związek z tym, że ona ma już 8 lat i jest już sporą panną, a synek jest jeszcze małym szkrabem, który potrzebuje mnie 24h na dobę. Jedno jest jednak pewne, kocham moje Odp: Jestem żoną a kocham jeszcze jednego. Nie wiem co zrobic. Byl moment kiedy maz powiedzial ze moze zniknac, ale ja wtedy nie wyobrazalam sobie ze mialabym go stracic, mowilam sobie ze jestem durna baba i moglam naprawde wszystko stracic. Ale wszystko z M. zawsze wraca jak bumerang. On tez chce dla mnie, dobrze. jhvf. Nie kocham swojego dziecka. Z Alicją wymieniłam kilka e-maili. Napisała do mnie, zwierzając się ze swojego życia i szukając pomocy. Często powtarzam, że nie czuję się kompetentna w kwestii udzielania rad, zwłaszcza jeśli chodzi o analizę psychologiczną i mogę napisać jedynie to, co mi się wydaje i co czuję. Przy czym NIGDY nie oceniam, zawsze staram się postawić w skórze osoby po drugiej stronie. Tak było i tym razem. Temat, na który pisała Alicja jest ciężki, nie tylko dla mnie. To jest moment w macierzyństwie, w którym nigdy nikt nie chciałby się znaleźć. Powiem szczerze, że nie wiedziałam co napisać dziewczynie, która bardzo miota się ze swoimi uczuciami, więc zapytałam, czy chciałaby wrzucić swoją wiadomość na bloga, zmieniając imiona. Wierzę, że wśród zastępów Nieidealnych znajdą się takie, które Alicję zrozumieją i będą potrafiły udzielić jakiejś pomocy. Imiona zostały zmienione. Hej, Już od jakiegoś czasu czytam twojego bloga, lubię go, jest dla mnie odskocznią. Postanowiłam napisać, bo może uda Ci się mi coś doradzić ? Zacznę od początku. Nie chciałam 3 dziecka. Mam 2 cudne dziewczynki, dokładnej tak jak ty napisałaś, w tym poście dlaczego nie chcesz trzeciego. Tylko, że u mnie mąż tego nie rozumiał- musi być chłopak, on musi mieć syna. Mąż nie interesował się za bardzo córkami, przy znajomych to tak, ale w domu to ja miałam się nimi zajmować on wyskakiwał na piwo z kolegami czy oglądał mecz, albo wracał z pracy dopiero po 9. Mijaliśmy się , oddaliliśmy coraz bardziej, chemia zniknęła, aż zorientowałam się , że znowu jestem w ciąży. Wizyty u lekarza i potwierdzone, że chłopak. Nie czułam nic, miałam dość, mimo że ciąża była nawet bezproblemowa. Mąż oszalał, zaczął urządzać pokój dla wymarzonego syna, wszystko kupił i załatwił, dla mnie nic nie zostało. Mateusz urodził się w grudniu zeszłego roku , dostał imię po ojcu męża. Wróciłam do domu i nie mogłam się odnaleźć. Mąż zmienił się nie do poznania, to już nie był ten sam człowiek. Nie pomagał mi, to ja, i to tylko czasem pomagałam mu. Wstawanie w nocy, karmienie, przewijanie, noszenie, zabawianie- nie było problemu. Spędzał z nim więcej czasu niż ja. Z dziewczynkami czułam więź od razu, a tu nic, mimo chęci, starałam się bardzo, bardzo i nie umiem. Zrobiła się wiosna, mąż zaczął zabierać Mateuszka na spacery, a z nim dziewczynki. Tak, Mateusz odblokował coś w mężu, zrobił się lepszy dla nich. Zabiera Hanię na basen, a Karolinkę zawozi na balet. Potrafi wrócić z pracy i po drodze zrobić zakupy, co dawniej nigdy się nie zdarzało. Mam wrażenie, że zamieniliśmy się z mężem rolami. Teraz to on jest ten dobry, ja jestem zła. Tracę cierpliwość i krzyczę na dziewczynki, dawniej prawie nigdy się to nie zdarzało, teraz nawet kilka razy w tygodniu. Chcę mi się płakać, zwłaszcza po tym, co zdarzyło się kilka dni temu. Hania wróciła ze szkoły, ja miałam jeden z tych najgorszych dni. Hania zaczęła mi coś tam opowiadać i wtedy Mati zaczął płakać. Ja pomyślałam wtedy, że on zawsze wszystko psuje i się nie długo nie ruszałam stwierdziłam, że niech sobie płacze. W końcu Hania do niego poszła, ja za nią. Wyrzucił swojego ulubionego pluszowego misia, Hania mu go tylko podała, przytuliła i przestał płakać. Potem popatrzyła się na mnie i zapytała dlaczego, ja go nie lubię. Roześmiałam się, że głupoty gada, ja miałam zły dzień, głowa mnie boli i pójdę do apteki, ale przeryczałam cały wieczór. Skoro 10- letnia dziewczynka widzi, że nie jest dobrze… Błagam, może mi coś doradzisz. Co ja powiem, boje się o tym komuś powiedzieć. Nie umiem o tym rozmawiać, koleżanki nie rozumieją i tak naprawdę w trudnej sytuacji wcale nie sa już chętne do przyjaźni. Siostra tez nie zrozumie, bo stara się już od dwóch lat o dziecko i nie może, a ja urodziłam to jak mogę nie kochać? Bracia, są za granicą, rodzice też, kontakt całkiem urwany. Nie mam nigdzie wsparcia, bo mąż i jego rodzina tego nigdy nie zrozumieją. Nie wiem co jest ze mną nie tak, dlaczego tak się stało, czy naprawdę jestem taka okrutna i nieczuła, że nie potrafię wykrzesać odrobiny chęci i serca dla bezbronnego dziecka? Wstydzę się siebie i nie umiem już na siebie patrzeć w lustrze, nienawidzę tej osoby która się stałam. Błagam, pomóż mi. Tags: blog, bloger, featured, macierzyństwo, matka nieidealna, matka-nie-idealna, miłość, nie kocham swojego dziecka, wychowanie matka-nie-idealna Matka Nieidealna. Pisząca z dystansem do macierzyństwa i nutką autoironii. Wszystko co przeczytasz na blogu pisane jest z małym przymrużeniem oka.

nie kocham swojego dziecka forum