🧩 Drugie Podejście Do In Vitro

W poprzednim filmiku o śwince brakowało fragmentu o ryjku. Ten filmik jest uzupełniony. Przepraszam za zamieszanie! In vitro testing for adventitious agents was done in compliance with the 2010 U.S. Food and Drug Administration (FDA) Guidance for Industry , European Pharmacopoeia 2.6.16 , and ICH Q5D . To assess the ability of standard adventitious virus assays to detect potential viral contaminants, serial 10-fold dilutions of each RVS were inoculated onto The appendices of this guidance include considerations when choosing in vitro experimental systems, key issues regarding in vitro experimental conditions, and more detailed explanations regarding NASZE MEDIA:🔶 AgroFan Sklep - akcesoria z motywem rolniczym: https://agrofansklep.pl/🔶 Drugi kanał YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCgmpX4XxGNKr6T The in vitro reaction mixtures (1 mM ATP, 0.2 mM DTT, 8 μM Atg7, 6 μM Atg3, 5 μM Atg8, and liposomes containing 55 mol% PE) were incubated at 30 °C for 90 min. Samples were mixed with 80% nycodenz to prepare a 40% nycodenz solution, then included in a nycodenz gradient (0–30%–40% nycodenz). Each reaction mixture was centrifuged at There are two methods to add a 5’ cap (Fig. 3) in vitro – either via a multi-step enzymatic reaction or via co-transcription. The aim is to produce a methylated first nucleotide at the ribose 2’-O position (Cap 1), which has superior in vivo properties compared to a 7-methylguanylate cap structure (Cap 0) at the 5’ end. Experimental animal studies should be evaluated as part of hazard characterization to ensure that adequate research has been carried out. The design (choice of species, vehicle, route and timing of exposure), conduct, interpretation, and reporting should be considered. In any assessment of the reproductive and developmental toxicity potential of exposure to a potentially harmful substance, all In vitro cell culture is a significantly different environment from that of a solid tumor. To translate the in vitro calibrated model into a clinically relevant setting the model was combined with a model of xenograft tumor growth, describing transfer of cells between an actively growing outer shell and inert inner core (see supplementary Seria: Pokemon Unbound [PL]Playlista: https://www.youtube.com/playlist?list=PLiuojjJXXbo21W5O4TS1_17qa-LEbg9iZWsparcie:https://tipply.pl/u/zub#pokemon #zubek In Vitro vs. Ex Vivo: Differences and Similarities. While both approaches occur outside living organisms, they have significant differences. The table below compares some of the most important traits of in vitro and ex vivo models. It is essential to note that the term “ in vitro models” encompasses various models, including 2D mono Pracujemy w kameralnym gronie, co daje Ci indywidualne podejście do leczenia i właściwą opiekę Zapraszamy na konsultacje – dane w bio @polmedis.klinika.ivf #niepłodność #niepłodnośćboli #niepłodnościniewidać #nieplodnosc #klinikawrocław #klinikaivf #ivf #wroclaw #ginekologia #embriologia #ivf #invitro Leczenie niepłodności In vitro (" em vidro ") é uma expressão latina que designa todos os processos biológicos que têm lugar fora dos sistemas vivos, no ambiente controlado e fechado de um laboratório e que são feitos normalmente em recipientes de vidro. [ 1] Foi popularizada pelas técnicas de reprodução assistida (fertilização in vitro ). jyUK5x. #461 521 Hej miałam odwołany transfer z powodu hiperki, dzwonili z kliniki że zwrócą mi za to pieniądze ile czekałyście na taki zwrot? I jak to wygląda potem kiedy płaci się za transfer mrożonych zarodków? W dniu transferu czy wcześniej? Klinika invicta Gdynia ale sam transfer ma być w Gdańsku. Zapytaj o przeksięgowanie na poczet transferu mrożonego, wiem że invicta to robi nam mówili, że mamy zapłacić dzień wcześniej najpóźniej reklama #461 522 Hej miałam odwołany transfer z powodu hiperki, dzwonili z kliniki że zwrócą mi za to pieniądze ile czekałyście na taki zwrot? I jak to wygląda potem kiedy płaci się za transfer mrożonych zarodków? W dniu transferu czy wcześniej? Klinika invicta Gdynia ale sam transfer ma być w Gdańsku. Ja w bocianie płaciłam za wszystko po (punkcja i transfer tak samo) #461 525 Unikaj kawy i herbaty. Ja z zalecenia kliniki piłam melise, rumianek, miętę. Bierz letni prysznic a nie gorącą kąpiel. Nie ćwicz do czasu dodatnej bety, za to zalecają spacerki. Pij dużo wody, jedz zdrowo. Powodzenia #461 526 Cześć, U mnie transfer był To nasze pierwsze podejście do IVF. Jesteśmy po 6 IUI. U nas też, nie jest znana przyczyna niepłodności, staramy się od 3 lat i po 1 IUI mieliśmy ciążę ale w 8 tyg przestało bić serduszko. Ja tez wzięłam urlop do końca tygodnia żeby się nie przemęczać aczkolwiek pamiętam po tym udanym IUI (3 z 6) nie wierzyłam że może się udać Skoro były 2 porażki. Od razu poszłam do pracy, pełne obroty bo to była końcówka czerwca, w pracy zawsze na koniec miesiąca jest dużo i nerwowo, na początku lipca urlop, dość aktywny, po urlopie test bo spóźniał się okres (nawet bety nie robiłam bo byłam pewna, że się nie udało) I test pozytywny... Także nie ma reguly. Teraz wzięłam trochę urlopu bardziej dla własnej psychiki żeby sobie nie zarzucić że mogłam odpocząć a poszłam do pracy. Do pracy mam 160 km więc oprócz 8h w biurze jeszcze 2h za kółkiem, autostrada itp.. Więc również się lenię Trzymam kciuki za Walczące. @Oldzi2301 kiedy robisz test albo betę? #461 527 Dzisiaj mam świeży transfer. Czy oprócz średnio wypełnionego pęcherza powinnam coś jeszcze zrobić? Jakieś rady? Mi kazali godzinę przed transferem wziąć nospe. #461 528 Unikaj kawy i herbaty. Ja z zalecenia kliniki piłam melise, rumianek, miętę. Bierz letni prysznic a nie gorącą kąpiel. Nie ćwicz do czasu dodatnej bety, za to zalecają spacerki. Pij dużo wody, jedz zdrowo. Powodzenia dziękuję wczoraj jeszcze wypiłam kawę , dziś już sobie odpuściłam chociaż jest ciężko bo jeśli rano nie wypije kawy to od razu boli mnie głowa więc nie dość, że samopoczucie mam mega słabe po lekach to jeszcze organizm buntuje się w związku z brakiem kofeiny w takim razie lecę od razu zaparzyć meliskę #461 529 Mi nikt o kawie nie powiedział i piłam normalnie. Potem miałam niskie ciśnienie więc też piłam. Dopiero na poczatku 5 miesiąca dostałam nadciśnienia i zmieniłam ziarna na bezkofeinowe. reklama #461 530 Mi nikt o kawie nie powiedział i piłam normalnie. Potem miałam niskie ciśnienie więc też piłam. Dopiero na poczatku 5 miesiąca dostałam nadciśnienia i zmieniłam ziarna na bezkofeinowe. Ja miałam w zaleceniach od kliniki ograniczyć kofeine. Pewnie jedna kawa raz na jakiś czas to nic złego. Krakowscy działacze .Nowoczesnej z radną Małgorzatą Jantos na czele nie składają broni w dążeniu do tego, aby zabieg in vitro był finansowany z miejskiej kasy. Za pierwszym razem projekt nie przeszedł w radzie miasta, zabrakło trzech głosów poparcia. – Tym razem zbieramy podpisy wraz z grupą społeczną. Rozpoczęliśmy akcję w sobotę i przez trzy godziny udało nam się zdobyć 500 podpisów. Potrzebujemy czterech tysięcy, ale żeby nie popełnić błędu w stylu Łukasza Gibały, docelowo zbierzemy sześć tysięcy. Dajemy sobie na to ok. trzech miesięcy – tłumaczy radna Jantos. Akcja ta wzorowana jest na podobnych z Warszawy i Sosnowca. – Dlatego też chcemy zapytać mieszkańców, co na ten temat myślą – dodaje samorządowiec. Podpisy mają zwiększyć moc osób, które chciałyby mieć dzieci poczęte tą metodą. – Tym razem radni będą musieli wyjść na mównicę i odnieść się nie tylko do tych, którzy popierają ten postulat, ale również do tysięcy krakowian. To nie będzie polemika z 19 osobami – twierdzi Małgorzata Jantos. Radna chce przekonać swoich kolegów z ław rady do tego, aby dali szansę osobom, które właśnie chcą spróbować takiej metody. – Nikogo nie zmuszamy do jej próbowania. Tutaj chodzi o wolność wyboru. Jeżeli ktoś chce, to niech na własny rachunek grzeszy. Niektórym ideologia przysłoniła osąd. Ludzie po prostu muszą mieć taką możliwość – przekonuje Jantos. Problem niepłodności wciąż rośnie. Coraz więcej par nie może począć dziecka. To ogromnie frustrujące, kiedy człowiek się stara, a to wciąż nie wychodzi... Wiem coś na ten temat z własnego doświadczenia. O Maksia staraliśmy się 8 miesięcy. Na szczęście w końcu udało się i chłopak niedługo skończy 5 lat (ale ten czas lei ;). Urodził się mój wymarzony synek, a ja zachorowałam...Była operacja, leczenie i dziś już na szczęście jestem zdrowa. Jednak od 2 lat nie mogę ponownie zajść w ciążę, a bardzo pragnę rodzeństwa dla Maksia... Co pierwsze przychodzi na myśl w takiej sytuacji? Trzeba skontrolować stan swojego organizmu u specjalistów. A co jeśli lekarze twierdzą, że wszystko jest w porządku i jestem zdrowa? A ja wciąż nie mogę mieć więcej dzieci...Człowiek zaczyna się zastanawiać. Rozważa wszelkie możliwości, no więc jak to jest z tym in vitro: 1. Rodzi się nowy człowiek - to właśnie chcemy osiągnąć. 2. Znika nasza frustracja - to normalne, bo osiągnęliśmy swój cel i mamy dziecko, czujemy się lepiej. 3. Przeżywamy wszelkie uroki rodzicielstwa - czyli spełniają się nasze marzenia. 4. Zwiększa się przyrost naturalny Argumenty przeciw: 1. Samo pobranie nasienia - wiadomo w jaki sposób za zwyczaj to się odbywa, no a na tym w zasadzie kończy się już rola mężczyzny. Jest praktycznie tylko dawcą...ale ok, mężczyzna może zdecydował się na przedmiotowe potraktowanie go. No i co dalej... 2. Etap farmakologiczny - kobieta codziennie przyjmuje leki, które stymulują jej jajniki do produkcji komórek jajowych. W naturalnym cyklu powstaje jeden pęcherzyk Graafa zawierający komórkę jajową, jednak do in vitro potrzebujemy więcej dojrzałych komórek jajowych. Etap farmakologiczny trwa około 2 tygodni, a w tym czasie jajniki kobiety produkują często tyle komórek jajowych, co w naturalnym cyklu odbyło by się przez rok. W konsekwencji układ rozrodczy kobiety szybciej się starzeje i szybciej zmierza do niepłodności właściwej... 3. Punkcja jajników - lekarz, kiedy uzna, że jest już odpowiedni moment, specjalną igłą punkcyjną wchodzi do obu jajników i przebija powstałe pęcherzyki Graafa w celu pobrania komórek jajowych. Jest to niesamowicie bolesny zabieg. Kobiety często nie wiedzą, na co się decydują...ale ok, zaciśniemy zęby i zniesiemy ból dla osiągnięcia swojego celu, ale co dalej... 4. IXI - mikromanipulacje - w naturalny sposób w organizmie kobiety najsilniejszy i najszybszy z plemników dostaje się do komórki jajowej i dochodzi do zapłodnienia. W in vitro plemniki są łapane, odcina się im witki i sztucznie wprowadza do komórki jajowej. Złapany plemnik wcale nie jest najmocniejszy i najszybszy, a wręcz przeciwnie, co oczywiście ma swoje dalsze konsekwencje... 5. "Okruszek" w inkubatorze - jak mówi nauka - ginekologia, embriologia, położnictwo itd., życie ludzkie zaczyna się od momentu połączenia komórki jajowej z plemnikiem. Więc na tym etapie mamy już do czynienia z małymi istnieniami ludzkimi. Taki sztucznie zapłodnione "okruszki" wędrują do inkubatora, gdzie mają przygotowane odpowiednie warunki, aby się rozwijać. Jednak zanim trafią do tego inkubatora, znajdują się w warunkach nieodpowiednich, co również ma wpływ na ich dalszy rozwój. Poza tym różnica w inkubatorze 0,1ºC na plus, czy minus, jest dla małego człowieka zabójcza. A oprócz tego wystarczy przerwa w dostawie prądu, czy jakaś drobna usterka w działaniu aparatury, albo zwykły niewielki tylko błąd ludzki i już mamy do czynienia ze śmiercią maluszków... 6. Obserwacja i wybór - przez kolejnych kilka dni (od 2 do 5) obserwuje się podziały komórkowe. Im szybciej i sprawniej, tym lepiej. Po tych kilku dniach wybiera się kilka zarodków. Bierze się pod uwagę tempo rozwoju, symetryczność komórek i ziarnistość. To ogromna odpowiedzialność. Czy ten wybór jest trafny? W ogóle kto dał człowiekowi prawo do takiego wyboru, kto może się urodzić, a kto nie... 7. Nadliczbowi ludzie - co się dzieje z pozostałymi zarodkami, które nie spełniły oczekiwań? Zostają zamrożone i czekają na swoją kolej, a może nigdy nie będą miały szansy się urodzić...Niestety zarodki ludzkie w większości przypadków nie przeżywają etapów zamrażania, a potem rozmrażania (gdyby jednak ktoś sobie o nich przypomniał). Większość z nich (70 - 90%) po prostu ginie. Zwolennicy in vitro powiedzą teraz pewnie, że przecież w naturze też dochodzi do samoistnych poronień. Owszem, ale my na to wpływu nie mamy, a zamrożone zarodki sztucznie powołaliśmy do życia i jeszcze do tego tak bestialsko potraktowaliśmy, że one giną. Giną i to z naszej winy... 8. Embriotransfer - kiedy procedura in vitro jest wykonywana po raz 1, za zwyczaj wszczepia się 2 zarodki. Wiele zależy teraz od zręczności lekarza. Specjalną pipetą zarodki są zasysane z inkubatora i przenoszone (znów w nieodpowiednich dla nich warunkach) do ciała przyszłej mamy. No i właśnie, teraz dużo zależy od tego, czy zostaną one właściwie wszczepione. Jeżeli trafią do jamy macicy, to już połowa sukcesu. Jednak nigdy nie wiadomo, czy lekarz wszczepiając zarodki kobiecie, nie dotknął, nie naruszył gdzieś pipetą chociażby ściany jamy macicy. Wtedy wystarczy tylko mikroskopijnej wielkości kropla krwi, która jest dla zarodka jak fala tsunami i wymywa go do szyjki macicy, gdzie ginie. Może zdarzyć się też tak, że transfer nie powiedzie się, bo lekarz wyjmując pipetę zobaczy, że wciąż są tam zarodki i nie są one już ponownie używane... 9. Ponowna procedura - jeżeli procedura in vitro wykonywana jest po raz kolejny, nie musimy powtarzać wszystkich czynności od początku. Wtedy tylko, w odpowiedniej fazie cyklu lekarze ponownie wykonują embriotransfer. Rozmraża się zarodki i co się okazuje? Że część z nich obumarła, a wszystkie były przecież zamrażane jako żywe...Poza tym po transferze uprzednio mrożonych zarodków, urodzenie całkowicie zdrowego dziecka jest mniej prawdopodobne niż po pierwszym transferze zarodków nie mrożonych. 10. Hiperstymulacja jajników - do tego powikłania dochodzi tylko wtedy, kiedy zabieg się udał i pacjentka jest w ciąży. No i właśnie, serduszko malca już bije, a jajniki mamy powiększają się, powstają torbiele, pojawia się płyn w jamie brzusznej, jamie opłucnej, jamie osierdziowej, dochodzi do zaburzeń wieloelektrolitowych, niedobiałczenia organizmu matki, zaburzeń układu krzepnięcia i w konsekwencji do zagrożenia zdrowia i życia kobiety. Dlaczego do tego dochodzi? Patrz punkt 2 etap farmakologiczny. Aby zapobiec temu powikłaniu, należałoby wykonać procedurę in vitro na naturalnie powstałym pojedynczym pęcherzyku Graafa. Wtedy jednak skuteczność tej metody spadłaby poniżej 5%... 11. Ciąże mnogie - jeżeli pacjentka od dłuższego czasu nie może zajść w ciążę i procedura in vitro jest wykonywana po raz kolejny, wszczepia się już nie 2, ale 3,4 a nawet 5 zarodków, aby zwiększyć szansę powodzenia zabiegu. Wiadomo, że ciąża mnoga jest szczególnie traktowana, nawet gdy powstaje w warunkach naturalnych. Jest zagrożona przedwczesnym porodem. Często zdarza się tak, że podczas wcześniej przeprowadzanych procedur in vitro, zabieg nie przyniósł oczekiwanego skutku, a przy wszczepieniu wielu zarodków implantują się wszystkie. Jednak małe jest prawdopodobieństwo do donoszenia takiej ciąży, więc radość matki jest za zwyczaj krótka...Czasem jednak się udaje, ale aby zwiększyć prawdopodobieństwo powodzenia zabiegu dokonuje się bestialskich czynów - patrz punkt 12 embrioredukcja... 12. Embrioredukcja - w momencie, gdy zaimplantują się (załóżmy) 4 zarodki podczas kolejnej procedury in vitro i rozwijają się w organizmie mamy, lekarz stwierdza duże zagrożenie utraty ciąży. Co się wtedy robi? Uśmierca się 2 dzieci, aby ciąża stała się bliźniacza i miała większe szanse na szczęśliwe rozwiązanie. Tylko pytanie, kto dał prawo do zabijania dzieci nienarodzonych... 13. Wady genetyczne - u dzieci poczętych metodą in vitro obserwuje się znacznie więcej (o 30 - 40%) nieprawidłowości genetycznych niż u dzieci poczętych naturalnie. Do 2-ego - 5-ego roku życia występuje u tych dzieci spowolniony rozwój psychomotoryczny. Z czasem jednak sytuacja ta się wyrównuje, ale nieprawidłowości genetyczne pozostają... Często wydaje się, że człowiek rozwija się prawidłowo i jest całkowicie zdrowy, ale te ukryte nieprawidłowości genetyczne mogą "odezwać się" w następnych pokoleniach... 14. Nie leczy niepłodności - in vitro nie jest metodą leczącą niepłodność, a wręcz tę niepłodność może wywołać. Patrz punkt 2 - etap farmakologiczny. Nawet w przypadku, gdy uda nam się i urodzi się wyczekane dzieciątko, to problem niepłodności wciąż pozostaje. Nie zostaliśmy cudownie uzdrowieni przez to, że ktoś wszczepił sztucznie wyhodowany w laboratorium zarodek ludzki... 15. Błędy ludzkie - nie jesteśmy nieomylni. Błędy się zdarzają, np. można kobiecie wszczepić zarodek pochodzący od innej pary, albo do zapłodnienia można użyć nasienia partnera, ale komórki jajowej innej kobiety itd. itp. W konsekwencji kobieta rodzi nie swoje dziecko, co zwiększa prawdopodobieństwo wad genetycznych... Takie wypadki niestety się zdarzają... 16. Zachowania nieodpowiedzialne - no cóż, in vitro może sobie zrobić każdy jeśli tylko zapłaci odpowiednią kwotę. Nie ważne czy to para małżeńska w sile wieku, która od lat walczy z niepłodnością, czy np. 65-letnia kobieta, która urodziła już kilkoro dzieci, a najmłodsza z córek chciała mieć młodsze rodzeństwo i mamusia grzecznie spełniła jej prośbę poddając się procedurze in vitro i rodząc przedwcześnie czworaczki... 17. Argumenty etyczne,światopoglądowe: Życie za życie - aby metodą in vitro mogło urodzić się 1 dziecko ginie kilkoro innych dzieci podczas tylko 1 procedury. Często procedurę in vitro trzeba wielokrotnie powtarzać, aby w ogóle doszło do powstania ciąży... Diagnostyka przedimplantacyjna - zanim wszczepi się kobiecie zarodki, najpierw wybiera się te najlepsze. Te, u których zaobserwowano jakieś nieprawidłowości zostają uśmiercone, nawet się ich nie zamraża. I znowu zwolennicy in vitro powiedzą, że przecież w naturze też dochodzi do samoistnego poronienia. Tak, ale my się do tego nie przyczyniamy tak, jak w przypadku in vitro... Diagnostyka przedimplantacyjna daje możliwość wyboru cech naszego przyszłego potomka. Zdarza się, że padają konkretne zamówienia. Zamawia się dziecko o określonej płci, o wybranym kolorze oczu, włosów itd... Zabawa w Boga - w procedurze in vitro to człowiek, a nie Bóg decyduje o zapłodnieniu. To człowiek łapie plemnik i łączy go z komórką jajową. To człowiek decyduje, który z zarodków ma prawo żyć, a resztę uśmierca lub zamraża... Aborcja - embrioredukcja to nic innego jak aborcja, czyli zabijanie dzieci nienarodzonych... Przedmiotowe traktowanie - przedmiotowo traktowany jest już na samym wstępie mężczyzna, ale załóżmy, że on się na to godzi. Przede wszystkim przedmiotowo potraktowani są maleńcy ludzie, którzy zostali sztucznie wyprodukowani w laboratorium, potem wybrany został zwycięzca, a reszta do zamrażarki lub do unicestwienia... Proszę mi nie tłumaczyć, że in vitro dokonuje się z miłości. In vitro dokonuje się raczej z egoizmu. Chęci osiągnięcia celu, jakim jest posiadanie dziecka. Ja wiem, że nigdy się na to nie zdecyduję. Nie chcę mieć niewinnych istnień ludzkich na sumieniu. Nie mogłabym mojemu dziecku poczętemu metodą in vitro spojrzeć w oczy... Polecam zapoznać się z wykładami dra Wasilewskiego. Prekursora in vitro w Polsce. Człowieka, który przez 14 lat zajmował się tą metodą. A chociażby ten: KLIK 18 października 2019 - Problem jest bardzo złożony z punktu widzenia etycznego i moralnego. Podejście czysto techniczne do spraw związanych z tajemnicą życia jest upraszczające, a wiąże się z naszą odpowiedzialnością za życie drugiego człowieka - mówił abp Marek Jędraszewski podczas comiesięcznych „Dialogów”, które w październiku odbyły się w krakowskiej Bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa w Krakowie. Tematem spotkania było: „In vitro – dlaczego nie wolno, skoro żyją ludzie, którzy się tak poczęli?”. Metropolita w wygłoszonej na początku katechezie zaznaczył, że omawiane zagadnienie jest niezwykle trudne. Księga Rodzaju mówi, że człowiek został stworzony na Boży obraz i podobieństwo, a fakt posiadania potomstwa jest błogosławieństwem i szczęściem. Nawiązał do płaszowskiego Sanktuarium Matki Bożej Błogosławionego Macierzyństwa, dodając, że powstało ono z niezwykle istotnego powodu. – Ludzie przybywają tam i modlą się o łaskę posiadania dzieci. Są przypadki, że dziecko staje się szczęściem małżami własnych doświadczeń, mówili o tym problemie, przestrzegali przed nim innych i bronili dla ich dobra. Metropolita apelował, aby stawać przy takich osobach, okazywać im szacunek, modlić się z nimi, ale nie mówić, że to nie jest problem. – Kłamstwo nigdy nie wyzwala. Prawda wyzwala. I to nie prawda abstrakcyjna, ale prawda, którą jest Chrystus. On wyzwala. On mówi: nie grzesz więcej, nie wracaj do tego grzechu, pomagaj innym, bądź solidarny w dobrym – podkreślał hierarcha. Abp Jędraszewski zaznaczył także, że mówienie o tym, iż in vitro jest metodą leczenia niepłodności to kłamstwo. – To jakby bajpas – obchodzi się problem możliwości poczęcia w sposób sztuczny, techniczny (…). Niepłodność pozostaje – podkreślał hierarcha zwracając uwagę na sposób leczenia niepłodności, który jest ciągle mało popularny, a niebudzący zastrzeżeń moralnych i zgodny z naturą człowieka, czyli naprotechnologię. Dziś medycyna nie dysponuje możliwością przygotowania w czasie procedury in vitro tylko jednego zarodka, bez „produkcji” nadliczbowych embrionów. Ale nie można wykluczyć, że kiedyś tak się stanie. Jakich argumentów używać wówczas? – padło kolejne pytanie. – Chrześcijaństwo zawsze będzie musiało mówić to, co zostało wyrażone także w encyklice Humanae vitae jako przejaw głębokiego namysłu nad prawdą o człowieku wynikającą z objawienia i z tradycji, że życie małżeńskie jest błogosławione przez Boga, a to zakłada, że Pan Bóg błogosławi ludzkiej miłości kobiety i mężczyzny i błogosławi potomstwu, które jest owocem tej miłości. Kto to przyjmie – przyjmie, kto odrzuci – odrzuci. Ale chrześcijanie muszą być gotowi, aby tej prawdy bronić jednoznacznie, do końca – odpowiadał abp Jędraszewski. Na pytanie br. Augustyna o wskazówki dla duszpasterzy, którzy spotykają się z osobami poczętymi in vitro, albo rodzicami, którzy zdecydowali się na tę metodę abp Jędraszewski odwołał się do nauczania Jana Pawła II. Praktycznie we wszystkich papieskich dokumentach i wystąpieniach widoczny jest ten sam schemat: Pan Bóg, godność osoby ludzkiej, rodzina, naród. Metropolita krakowski zwrócił uwagę, że jeśli Pan Bóg jest fundamentem, to człowiek w Nim odnajduje fundament swojej osobistej godności i chce żyć tak, aby zasłużyć na Jego błogosławieństwo w życiu małżeńskim i rodzinnym. A dzięki temu na koniec tworzy się zdrowy naród. – Ale jeśli pęka fundament, to wszystko inne zaczyna tracić swój sens, zaczyna się chaos i nieszczęścia – mówił hierarcha i dodawał, że różnego rodzaju nakazy i zakazy stawiane przez Pana Boga nie są po to, aby pokazał swoją władzę wobec nas, ale są wyrazem Jego ojcowskiej miłości. – To wszystko jest dla naszego dobra, byśmy byli – na miarę możliwości życia w tym świecie – szczęśliwymi – zakończył abp Jędraszewski. „Dialogi” to cykl tematycznych spotkań abp. Marka Jędraszewskiego z wiernymi, ale także ze wszystkimi zainteresowanymi. To okazja do rozwiania wątpliwości i lepszego poznania Kościoła oraz jego Pasterza. Spotkania rozpoczynają się od sondy ulicznej na wybrany w danym miesiącu temat, a następnie metropolita odpowiada na pytania – zarówno te, które zostały wcześniej nadesłane i te, które zadawane są na bieżąco. 14 listopada o godz. w Kolegiacie św. Anny w Krakowie odbędą się kolejne „Dialogi” na temat: „Piękno seksualności. Porozmawiajmy o wielkim darze”. Szczegóły na stronie Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej Ninka cholernie mi przykro (przepraszam za słowo) rozumiem ale....cuda czasami sie zdarzają....uważam, że i tak jesteś bardzo bardzo dzielną kobietą, że tyle przeszłaś...wiem, że fakt bycia z siebie dumnym nie wiele w Twojej sytuacji zmienia ale naprawdę szczerzę Cię podziwiam za wole walki..życzę Ci tego aby ta wola nigdy się nie zmieniła... Odpowiedz EIRE, nie mam szans na naturalną ciążę :( Jeden jajnik, a jajowód przy nim po laparotomii w 1996 r. do niczego. Niby drożny, ale poskręcany i przyrośnięty. Jeśli wystąpi owulacja raczej nie przechwyci jajeczka :( TO MUSIAŁBY BYĆ PRAWDZIWY CUD Mam nagranie z laparoskopii na video i oglądaliśmy (i omawialiśmy) je z lekarzem 3 dni temu. Dokładnie mi wszystko wyjaśnił. Tak, że KISZKA Odpowiedz Ninka widzę, że już się poddałaś i nie wiem co moża Ci napisać, żeby jakoś ukoić Twój ból...ja myślę, że jeszcze nie wszystko stracone...znam przypadek gdy para też nie mogła zajść w ciąże mimo zapłodnienia in vitro ale w końcu udało im się naturlanie i mają ślicznego bobaska...więc nie poddawaj się tylko walcz o swoje...i bądź silna tego Ci życzę :) Odpowiedz Niestety :( drugie podejście zakończyło się fiaskiem A podano mi 4, 8 i 10 blastomerowe zarodki. ICSI i AH im nawet nie pomogły. :( To już koniec. Na więcej prób nas nie stać. Żegnam się i życzę wszystkim powodzenia. Odpowiedz Agnieszka22 napisał(a):bylam juz u lekarza, dostalam skierowanie na USG w celu zbadania drożności jajowodów (badanie mam 7 maja - dopiero), No i jak? Wszystko ok.? Odpowiedz Ninka, jak na razie nie lecze sie nigdzie, bylam tylko u mojego ginekologa, ktory skierowal mnie na USG i kazal mierzyc temperaturke, po czym mam do niego przyjsc po 3 miesiacach z wykresami temperaturki... A dzis tempka skoczyla do Jak dla mnie to te skoki temparatury sa podejrzane, ale zobaczymy co powie lekarz jak zobaczy wykresy i zrobi USG Pozdrawiam Odpowiedz Agnieszka22 - a czy Ty się leczysz w którejś z warszawskich klinik? A jak hormonki? Trzeba je zbadać koniecznie To chyba HSG, jeśli sprawdzają drożność. Prawda? Powodzenia. Odpowiedz Witaj Ninka. U mnie nadal nic. W tej chwili jestem w polowie 5-go cyklu starań i nadal nic :( bylam juz u lekarza, dostalam skierowanie na USG w celu zbadania drożności jajowodów (badanie mam 7 maja - dopiero), pan doktor kazal tez mierzyc temperaturke, no to mierzymy, ale cos mi sie wydaje, ze za bardzo mi skacze ta temparaturka, bo juz trzeci raz wedruje od do Pozdrawiam i życze powodzenia w drugiej próbie Odpowiedz Co u Was słychać? U mnie, niestety, nic. Zbieramy pieniądze. Chyba Pozdrawiam i życzę powodzenia. lol Odpowiedz Cześć Dziewczyny :D Ja tez bardzo się cieszę, że o tym piszcecie- bo faktycznie jest to poroblem naszych czasów. Bardzo mocno trzymam za Was kciuki :D :D :D Wy trzymajcie też za mnie. Goga :) ( cylk starań) Odpowiedz Trzeba o tym mówić, to daje nadzieję i siłę do walki innym parom. Poza tym, daje świadomość, że nie jest się samemu. W Europie problemy z płodnością dotyczą ok. 15-20% par - i z roku na rok, procent ten jest coraz wyższy. Poza tym kiedyś uważano, iż "wina" leży głównie po stronie kobiety - obecnie statystyki mówią już o takim sam udziale czynnika żeńskiego jak i męskiego. Po prostu nasienie w ostatnich latach uległo ogromnemu pogorszeniu (o czym świadczy nawet to, iż normy zostały mocno obniżone). Odpowiedz dziekuje Wam za szczerosc. Ciesze sie ze w wielu przypadkach jednak jest szansa i mozliwosc. Za to naukowcom wielkie dzzzieki. Wam tez sie uda. Musi sie udac. Trzymam kciuki. Odpowiedz USG i badanie estradiolu oraz LH miałam w czwartek. Jak na razie widać kilkanaście pęchrzyków :) Rosną bardzo ładnie - aż się gębula pani doktor uśmiechnęła na ich widok lol I mi również :D U nas problem leży po stronie męża - po prostu jego "chłopcy" są nieliczni, niewielu ma prawidłową budową i słabo się ruszają. Dokładnej przyczyny nie dało się ustalić, na pewno na pogorszenie wyników miało wpływ cofanie się jąderek do ok. 8 roku życia. Przyczyn hormonalnych bądz w budowie jąder nie znaleziono. U mężczyzn jest trochę gorzej z szukaniem przyczyny - w większości przypadków jest ich kilka, z czego tylko niektóre znane. Odpowiedz Kasiu, w naszym przypadku problem tkwi w tym, że mam tylko jeden jajnik i niedrożny przy nim jajowód. Do tego endometrioza. A może jeszcze coś , bo komórki ostatnio były nieprawidłowe. I jeszcze wiek Odpowiedz Trzymam za Was kciuki dziewczyny. Na pweno dla Was to najwazniejsza rzecz na swiecie. Jesli mozecie napiszcie dlaczego w Waszym przypadku tak ciezko o naturalne poczecie. Czy to problem z Waszej strony czy cos spowodowalo ze tak jest czy tego sie nigdy nie wie? Pomimo dopiero poczatku staran mam niewytlumaczone obawy. Trzymam za kciuki za Wasze potomstwo. Odpowiedz No to trzymam kciuki za sobotę!!! A miałaś już jakieś podglądanie pęcherzyków? Jeśli tak, to jak rosną? A badasz estradiol? Wszystko musi być dobrze. lol Pozdrawiam. Odpowiedz Ninko, najpierw byłam na anty - diane 35, potem 10 dnia doszła Synarela, którą psikać mam, aż usłyszę: stop - czyli prawie do samej punkcji. Od 2dc codziennie wstrzykuję Gonal F po 150 jednostek. Dziś mój 8dc. Taką dawkę wstrzykiwać mam do soboty - wówczas po kolejnym usg będzie już wiadomo, czy w niedzielę ma być zastrzyk z choragonu oraz we wtorek punkcja. Na razie na to wygląda - jednak tego nie da się dokładnie przewidzieć. :) Do ICSI podchodzimy w Gemeinschaftpraxis w Erlangen :) Odpowiedz Cathleen, trzymam kciuki za powodzenie lol lol lol lol Czyli jesteś w trakcie stymulacji :o Napisz gdzie robicie ICSI i czym jesteś stymulowana (jaki protokół?). Agnieszko, tak - koszty są duże Zobaczymy jak będzie. Wiadomo - Nowy Rok - nowe nadzieje. Pozdrawiam. Odpowiedz Witaj Ninka, wierzę, że doczekacie się swojego maluszka :) My właśnie podchodzimy do pierwszego ICSI. W przyszłym tygodniu będę mieć punkcję :) Odpowiedz Domyślam się, że zapłodnienie in vitro, łączy się z dużymi kosztami. Ale jeśli to jedyna metoda, abyście mieli dzidziusia, to chyba warto próbować. Życze wytrwałości no i dużo pieniążków... a na końcu zdrowego dzidziusia :) Odpowiedz Agnieszko, dziękuję za odpowiedź. Jesteś jeszcze bardzo młoda, a 2 cykle starań to na prawdę malutko. Wszystko będzie u Was dobrze Jestem pewna Adopcja.......... to nie takie proste. Mam wiele obaw :o Jeśli będą pieniążki - to będzie druga próba. Bardzo chciałabym. Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia. Odpowiedz Witamy :) Powiem tak: jeszcze 1,5 roku temu mówiłam, że nigdy nie zdecyduję się na urodzenia dzidziusia i że jak będę chciała to będę adoptować. Nie wierzyłam w coś takiego jak instynkt macierzyński, itp... Jednak bardzo szybciutko mi się odmieniło i szybko zmieniłam zdanie na ten temat. Jeszcze kilka miesięcy temu powiedziałabym, że jak Wam się nie udaje, to przecież możecie adoptować. Całkiem niedawno zrozumiałam, co to znaczy, że chce się mieć swojego dzidziusia (co wcale nie znaczy, że zmieniłam zdanie na temat adopcji. Kiedyś jak będę mieć już dzidziusia i będ mieć warunki to z pewnością wezmę jeszcze jednego "niechcianego" przez inna mamę). W sumie mam dopiero 22 lata, ale chyba dużo za sobą w tym jedno nieudane małżeństwo. Ale mniejsza o ty, nie o tym chciałam powiedzieć. W tej chwili staramy się z narzeczonym o maleństwo, to dopiero 2 cykl starań, ale mam nadzieję, że się uda. Domyślam się jakie to musi być trudne dla Ciebie. Wiec życze dużo szczęścia, pomyślności i trzymam kciuki aby następna próba się powiodła. Odpowiedz

drugie podejście do in vitro